cross-postowane z: https://szmer.info/post/13248937
Czy tylko mnie tak wkurwiło, że państwo polska teraz będzie dorzucać 1,5 mld miesięcznie do użytkowania prywatnych samochodów? Niby czasem ktoś przyznaje, że np. miasta powinny być mniej sprzyjające ruchowi samochodów, spalanie paliw niszczy powietrze i klimat, a samochody zabijają ludzi i zwierzęta. Przecież za takie pieniądze można by zrewolucjonizować opieke zdrowotną lub transformację energentyczną.


Ciekawe jest to, że już dziś na terenach wykluczonych komunikacyjnie przeważnie żyją ludzie w domach z dość sporymi ogrodami i łąkami. Nie byłoby żadnego problemu, żeby takie osoby mogły korzystać z aut elektrycznych zasilanych z paneli słonecznych. Już teraz wiele osób tak robi.
Problem jest że koszt takiego rozwiązania + magazyn to koło 50k pln. Do tego elektryk minimum 30k pln.
Oczywiście są dopłaty i tak dalej. Pewnie ze wszystkim w 50-60k pln szło by się zamknąć. Czy to dużo? Dla kogoś z Warszawy, Krakowa, Wrocławia raczej nie, ale dla kogoś z wykluczonej prowincji gdzie nie ma roboty, to pewnie tyle ile w rok zarobi jebiąc także w weekendy.
Jestem z Warszawy i przez większość życia 60k to widywałem tylko na rocznym zestawieniu przychodów i wydatków.
Za to od warunków życia na wsi często opadala mi kopara, szczególnie mając porównanie jak gnieżdżą się ludzie w tych “bogatych” miastach.
Ok. To może ja żyję w jakiejś bańce.
Żyłem na wiosce, znam ludzi z wiosek na wschodzie gdzie kompletnie nie ma perspektyw dla młodych.
Zawsze mi się wydawało że miasto mimo wszystko więcej oferuje takiej osobie. No ale koszty życia też poszły do góry przez ostanie lata. Sam parę wiosen temu skoczyłem studia, zamieszkałem w mieście i może faktycznie siedzę w bańce dobrze opłacanych “specjalistów” więc nie jestem na czasie.