Wyniki wyborów, chociaż nie są jeszcze w pełni znane, są zrozumiałe i jasne. Dla nas wyniki wyborów są bolesne, ale jednoznaczne - powiedział Viktor Orban, komentując dostępne wyniki wyborów parlamentarnych na Węgrzech. Według częściowych wyników, jego partia Fidesz po szesnastu latach straci władzę.
Finalne wyniki wyborów będą znane jutro, ale można się spodziewać, że przechylą się jeszcze bardziej na korzyść opozycyjnej partii Tisza kiedy zliczane będą głosy z największych miast i zagranicy.
Stan na 21:37 to 66.69% głosów policzonych;
- Tisza 53.3%
- Fidesz–KDNP 38.1%
- Mi Hazánk 6.0% (na prawo od Fideszu)
W przeliczeniu na miejsca w sejmie, ze względu na okręgi jednomandatowe oznacza to;
- Tisza; 137
- Fidesz–KDNP; 55
- Mi Hazánk; 7
Prawdopodobne, że opozycja zdobędzie większość konstytucyjną.
Zaskakuje mnie ustępliwość Orbana. Żadnego grzmienia o fałszerstwach, kolorowych rewolucjach czy zrzutach kart do głosowania z ukraińskich dronów. Miałby w tym poparcie ze Stanów i Rosji. Spodziewałbym się, że oznacza to albo skuteczne uświadomienie co może go czekać, albo dogadanie się tak, żeby mógł uciec z jak największą częścią zagrabionego majątku…
Przy takim wyniku naprawdę trudno by było.
“Nie ważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy”, jak stwierdził pewien klasyk myśli mocno trzymającej społeczeństwo w swoich objęciach. No i w razie czego większa destabilizacja w Unii, zaraz przy granicy z Ukrainą i Mołdawią…
No i policzyli. Węgrzy dali bana na Orbána, bana na Orbána, bana na Orbána, heeey! 😉
Co miał namieszać to namieszał, co miał zarobić to zarobił. Teraz wystarczy spakować mandżur i hop spędzić resztę życia na kolejnej wyspie dla hiper elit o jakiej jeszcze nie słyszeliśmy.
Przejebał większość konstytucyjną, więc wie że opozycja będzie mogła teraz zrobić z nim wszystko co tylko jej się marzy. To jest pragmatyzm, on się teraz ustawia do wiatru.




